Posts Tagged ‘powieści’

szeptuchaSzeptucha” Katarzyna Berenika Miszczuk

Wydawca: W.A.B.

Rok wydania: 2016

Moja ocena: 4+/6

 

Przedstawię się. Mam na imię Jarogniewa.

Albo nie. Gosława. A może Żywia? Sława? Baba Jaga?!

A imię takie jak… Mieszko! Dagome?

Hm.. śmierdzi już historią w szkolnych ławkach… Polanami, Piastami itp. A wiesz co to żerca? Ktoś bardzo głodny? Może zombie?

Dobra…Czas na recenzję.

Katarzyna Berenika Miszczuk jest jedną z polskich autorek, po których książki sięgam z przyjemnością, oczekując atrakcyjnej lektury rozrywkowej. I jak zawsze, nie zawiodłam się na tym nazwisku.

Tak dobrze nie czytać już o amerykańskich wampirach grasujących w szkołach, internatach czy nocnych klubach. Przyszedł czas na szeptuchy, płanetników, rusałki, wąpierze, prasłowiańskie bóstwa i klątwy.

Głowna bohaterka, Gosia jest u progu medycznej kariery, kończy studia, ale aby zdobyć tytuł lekarza musi odbyć praktyki u wiejskiej, mądrej babki – zielarki lub jak kto woli, czarownicy. Co to za uniwersytet, który serwuje niekonwencjonalną medycynę? A polski,   w dwudziestym pierwszym wieku. W kraju, który w dziesiątym stuleciu wcale nie stał się przedmurzem chrześcijaństwa a pozostał przy lokalnych wierzeniach. W kraju, który nie kopiuje kulturowo zachodu a sam jest dla niego wzorem. Walentynki? Co to? Nuda. Noc Kupały, to jest to!

Katarzyna Miszczuk pełnymi garściami czerpie ze słowiańskiej mitologii i piastowskiej Polski i zręcznie mieszając legendy i fakty, tworzy zajmująca fabułę z żywa akcją, humorem i wątkiem romansowym. Kwiat paproci, ubożęta, wąpierz na usługach mrocznego bóstwa, przekonana o swojej nieomylności, odbębniająca praktyki miastowa panicznie obawiająca się robactwa i… tak, tak – Mieszko I, tworzą zaskakujący i bardzo przyjemny, fantastyczny obrazek.

Czekam na tom drugi.

Reklamy

Prezent od zaprzyjaźnionej „cytatodawczyni”.

Ucz się, dziecię! Zbuduj zabytek, walcz z bitwą, dowiedz się, gdzie położyła się Helena.

„Ramzes i Nefertari bardzo kochali sztukę i pragnęli, żeby całe królestwo Egiptu lśniło zabytkami”.

 Coppini C.: Wielcy wodzowie. Jedność, 2013, s. 7.

„Szybko dotarł na południe Włoch i zwyciężał jedną bitwę po drugiej”.

Tamże s. 13.

„Długo jeszcze w Europie widać było ślady życia i myśli Karola Wielkiego”.

Tamże s. 23.

„Napoleon został zesłany na wyspę Świętej Heleny leżącej na Oceanie Atlantyckim i tam umarł 5 maja 1821 roku. Jego życie było pełne nadzwyczajnych przygód”.

Tamże s. 44.

Z młodej piersi się wyrwało.

„uruchamiając moc kompletnie pozbawionych słuchu płuc, zawtórowałam solistce”.

Cast P. C.: Wybranka bogów. Cz. 1. Arlekin Wydawnictwo Harlequin Enterpises, s. 7.

Styl autora czy tłumacza?

„Dochodząc na miejsce zauważył pod sklepem sikającego jakiegoś psa”.

Gironell M.: Most Żydów. Bellona, 2013, s. 90.

„(…) zanurzałem do garnka kawałek chleba”.

Tamże s. 49.

„Dokaduka”.

Tamże s. 18.

„Jego czysty uśmiech ukazywał zaskakująco białe zęby, które błyszczały pośrodku okrągłej i jasnej twarzy”.

Tamże s. 48.

„Jego skrywana pod habitem rządza zamiast zgasnąć, rozpaliła się jeszcze bardziej”.

Tamże s. 80.

„(…) udało mu się sprzedać kilka tutek z pewnością komuś na kolację”.

Gironell M.: Archeolog. Bellona, cop. 2012, s. 49.

Koń, którego dosiada dama powinien nosić szykowne nakrycie głowy. Woda mrożona też jest niezbędna na wycieczce, więc  jedzie wierzchem.

„Gdy mijali Hyde Park, Mary zobaczyła zamarzniętą wodę i dwie damy na koniach w trójgraniastych kapeluszach, jadących w kłusa przy brzegu”.

Donoghue E.: Ladacznica. Papierowy Księżyc, 2013, s.  155.

Hm… Trochę makabryczne. Cytatodawczyni upewniła mnie, iż pani Jones podczas tej operacji nie ucierpiała i zachowała życie.

„Wsunęła szeroką, czarną spódnicę przez głowę pani Jones, wykonaną z dobrej jakości, choć całkiem matowej, jedwabnej surówki, i pomogła ułożyć ją w miejscu”.

Tamże s. 205.

Bez komentarza…

„Słowa tańczące na tacy jego fantazji”.

Koll T.: Camino. Poligraf, 2013, s. 8.

„To miejsce ziało dużym niepokojem (…)”.

Tamże s. 113.

„jego myśli powędrowały na stację benzynową i przytuliły się do kasjerki”.

Tamże s. 165.

„o egzystencji Louisa zorientował się dopiero, gdy go zobaczył”.

Tamże s.129.

„Don Sui pławił się widokiem Pepina związanego sznurami”.

Tamże s. 315.

Książkozaur cytuje, a ja dziękuję za pomoc :)

„Dostrzegłam (…) stojący ukośnie, z racji swego kulawego na jedną nogę kalectwa, fotel”.

Drzewiecka A.: Ciotki. Wydawnictwo M, 2012, s. 134.