Archive for the ‘Świat Książki’ Category

„Syn zarządcy sierocińca” Adam Johnson, tł. Grażyna Smosna.

syn_zarzadcy_sierocincaWydawca: Świat Książki.

Rok wydania: 2013.

Moja ocena: 6/6

Adam Johnson to amerykański pisarz, znany przede wszystkim z krótkich form prozatorskich. Ma w dorobku zaledwie dwie powieści, a poznanie jednej z nich umożliwił polskim czytelnikom Świat Książki. Mam nadzieję, że wyda także jego pozostałe utwory. „Syn zarządcy sierocińca” to znakomicie napisana historia i co ważne, świetnie przetłumaczona powieść. Ciekawi mnie, jak odbierają ją czytelnicy, którzy na własnej skórze odczuli, jak to jest żyć pod rządami reżimu, a jak ci urodzeni po roku 1989. Wydaje mi się, że tę lekturę docenią przede wszystkim starsi.

To chyba pierwsza powieść w mojej, czytelniczej karierze opisująca realia życia w Korei Północnej. Dotychczas tematyka dalekowschodnia znana mi była przede wszystkim z książek Amelie Nothomb, ale ta lektura ma zupełnie inny ciężar gatunkowy.

Chciałoby się napisać, że jej bohaterem jest tytułowy chłopak z sierocińca, któremu los a może jeden z umundurowanych panów życia i śmierci daje szansę. Na co? Na karierę? Dostatek? Realizację marzenia o miłości? A może czyjegoś planu? Ta powieść ma wielu bohaterów. Na pierwszy rzut oka negatywnych. W tym schizofrenicznym, powieściowym świecie nie ma prawie nikogo, o kim można by powiedzieć, że jest do gruntu zły. Oczywiście oprócz głównego demiurga i może mężczyzny, który paradoksalnie umożliwił bohaterowi, chłopakowi z sierocińca dotarcie do wymarzonej kobiety – jego fatum. Kim jest? Sierotą z obozu pracy, szczurem tunelowym szkolonym do walki w ciemności, oficerem wywiadu, porywaczem japońskich cywili, mężem i ojcem rodziny, zdrajcą państwa i bohaterem narodowym. Okazuje się, że te dwa ostatnie miana wcale się nie wykluczają…

Adam Johnson sprawił, że uwierzyłam w przedstawiony przez niego świat. Uważam, że jeśli się pomylił, to niewiele minął się z prawdą. Zresztą brak obiektywnych źródeł, które opisałyby życie w kraju Kim Ir Sena.

Powieść dzieli się na dwie części. Pierwsza to utrzymana w tradycyjnej konwencji historia syna zarządcy sierocińca. W drugiej pojawia się narracja w stylu radiowej, propagandowej pogadanki, relacjonująca jego losy jako zdrajcy, amerykańskiego pachołka, który okazuje się w karkołomny, ale nie niemożliwy dla komunistycznej tuby sposób, obrońcą i wiernym synem Korei Północnej. Ten zabieg przedstawiający bohatera z dystansu i w relacji do pozostałych postaci dramatu dodatkowo uwypukla terror, fanatyzm i schizofreniczny charakter systemu, zmuszającego rodziców i małżonków do podejrzewania się nawzajem o szpiegostwo i donosicielstwo.

W powieści nie brak drastycznych scen, ilustrujących brutalność systemu i do bólu realistycznych. Głód, obozy pracy, śmierć z wycieńczenia przyspieszana przez upust krwi dla „potrzebujących w Pjongjangu”, porwania kobiet, zastępczy rodzice, małżonkowie przydzielani przez partię, inwigilacja, tortury – te obrazy nasuwają się na myśl, gdy wspomina się lekturę „Syna zarządcy sierocińca”. A może to tylko opowieść o miłości w trudnych czasach? O walce o ukochaną, nawet za cenę życia? O tym, że nawet misterny, przygotowany z wyrachowaniem plan zburzy uczucie? A może o walce z bezlitosnym systemem, złamaniu pieczołowicie układanego światopoglądu, w myśl którego Korea Północna to zbawiciel świata i ludów udręczonych przez krwiożerczych kapitalistów?

Powieść mimo ciężkiej tematyki, napisana jest potoczyście i nie sposób się od niej oderwać. Zostaje w pamięci na długo.

Ps. Tak, wiem. Bój ze składem tekstu przegrany ;). Szablon wordpress wygrał.

Reklamy