Archive for the ‘Sine Qua Non’ Category

grant_feed1„Przegląd końca świata: Feed”. Mira Grant, tł. Agnieszka Brodzik.

Wydawca: Sine Qua Non.

Rok wydania: 2012.

Moja ocena: 5/6.

Zombie? Znów? Tak! Tak! Tak!

Horror? Nie. Thriller polityczny! I to jaki! No, a zombie? Są! Jako dekoracja, egzotyczne tło. A polityka? Też jest, bo to historia zza kulis kampanii prezydenckiej.

Na początku wydawało mi się, że to będzie taka tam, kolejna opowiastka typu teksańska masakra. Co w tym ciekawego, że jakiś koleś dziuga zombiaka pozując na bohatera. A dziuga pod publiczkę. Bo publiczka końca XXI wieku rządzi. W tym świecie najważniejsze są statystyki i blogosfera. Wszystkie chwyty dozwolone, nawet jeśli ma to być adopcja na pokaz.

Tradycyjne media utraciły wiarygodność po tym, jak obliczony na tanią sensację artykuł doprowadził świat na skraj przepaści. A miało być tak pięknie. Naukowcy wynaleźli skuteczny lek na raka. Wynaleźli też szczepionkę na bakcyla towarzyszącego ludzkości od wieków. Koniec z przeziębieniem, grypą i podobnymi zarazami. Wspaniała wiadomość! Ale, ale… Statystyki. Milutki news po krótkim czasie to zwykły, odgrzewany kotlet. Jak się wyróżnić? Sprzedając plotę. A że później ktoś włamał się do laboratorium i rozpylił szczepionkę z samolotu, obdarowując ludzkość odpornością za friko, w ramach walki o prawa człowieka, na pohybel pijawkom kapitalistom? Znakomity news. I jak podniósł statystyki!

Podniósł. I nie tylko jakieś tam słupki, wykresy i dochody. Zwłoki też podniósł. Z martwych. Ci szczęśliwcy, którzy wywinęli się kostusze unikając raka, łyknęli rozpylonego panaceum i podziałało ono na nich tak ożywczo, że gdy im się zmarło nie kładli się grzecznie do grobu. Tylko… Chrup, chrup…

Spokojnie. To żaden spoiler. Informacja z pierwszych stron powieści.

Zombie to tylko tło dla bezpardonowej walki o Biały Dom. Kto jest w grze? Między innymi striptizerka z wielkim biustem obiecująca, że „pokaże więcej”. Jeden z kandydatów na prezydenta chcąc przekonać opinię publiczną o przejrzystości przyszłej władzy zaprasza do relacjonowania kampanii blogerów. To dwójka bohaterów powieści. Przyszywane, adoptowane rodzeństwo dwudziestolatków, celebrytów blogosfery. Wyruszają ze sztabem wyborczym w trasę by relacjonować oficjalne spotkania z wyborcami i wydarzenia zza kulis – wszystko live, bezstronnie i bez kompromisu.

Gdy w grze zostaje tylko dwóch kandydatów, atmosfera zaczyna się zagęszczać. Nic tak nie podnosi oglądalności jak nieszczęśliwy wypadek, trupy…Chodzące trupy oczywiście.

To nie jest typowy thriller składający się z dynamicznych scen. Fabułę obok tradycyjnej narracji wypełniają zapiski z blogów, a ten kto szuka wygłodniałych, powłóczących nogami umarlaków dziesiątkujących miasta, przerażonych niewiast i ich dzielnych obrońców, może poczuć się oszukany, bo tu nie liczy się tania, sensacyjna akcja a ciekawie ukazany spisek polityczny, walka w której wszystkie chwyty dozwolone, im bardziej brudne tym skuteczniejsze.

To moje pierwsze spotkanie z Mirą Grant. Odczucia bardzo, bardzo pozytywne. Brawa dla pani Agnieszki Brodzik. Tak wiele zależy od tłumacza.

Pomysł ciekawy i wykonany znakomicie. Przemyślane, spójne realia. Świat, w który można uwierzyć. No i smaczki. Wśród blogerów najbardziej popularni są tzw. irwini – osoby, które wyprawiają się na tereny opanowane przez zombie i tworzą survivalowe filmy z poradami, jak przeżyć w świecie żywych trupów. Tak, tak. Skojarzenie ze Stevem Irwinem jest jak najbardziej prawidłowe. To ukłon autorki w stronę australijskiego łowcy krokodyli. Przejaskrawione reguły funkcjonowania prasy, telewizji i blogosfery to celny komentarz naszej rzeczywistości a obraz kampanii prezydenckiej mówi sam za siebie.

Nastał świt żywych trupów. Co było później, gdy minął chaos?

Człowiek człowiekowi wilkiem… a zombie zombie zombie.

;)