Archive for the ‘Korporacja Ha!art’ Category

szczerek_przyjdzie„Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian” Ziemowit Szczerek.

Wydawca: Korporacja Ha!art.

Rok wydania: 2013.

Moja ocena: 4/6.

Po tę książkę sięgnęłam niejako przez pomyłkę, zakładając po przeczytaniu tekstu z okładki, że to reportaż, ale wcale nie żałuję. Ziemowit Szczerek to dziennikarz piszący dla „Interii” i „Nowej Europy Wschodniej”. Zaznaczył swoją obecność także i w beletrystyce publikując opowiadania między innymi w „Lampie” i „Studium”. Jest współautorem książki „Paczka radomskich” (2010). Interesuje go geopolityka, szczególnie Europa Środkowa i Wschodnia, dziennikarstwo podróżnicze, zagadnienia kulturowe i historia oraz gonzo. Ten ostatni termin, kojarzący się z postacią z Muppetów to nurt odrzucający kanon dziennikarstwa. Autor tekstów gonzo nie respektuje zasad obiektywizmu, wiernego odtwarzania faktów, angażuje się w przedstawiane wydarzenia, prowokuje je, nie jest ich obserwatorem a uczestnikiem. Być może więc dziennikarz portalu internetowego Łukasz Ponczyński vel Paweł Poncki, bohater „Tajnej historii Słowian”, chory na Ukrainę to alter ego Ziemowita Szczerka? Kierując się bliżej nieokreśloną potrzebą, romantyczną tęsknotą za orientem, postsowiecką egzotyką, pragnieniem hardcorowej przygody, wykupuje plackartę i rusza w stylu backpack w Galicję. I od razu jak obuchem w głowę, uderza obrazem polskich panów, turystów przy Cmentarzu Orląt Lwowskich, z wyższością obserwujących żebrzące dzieci, powołujące się na polskie korzenie rodzinne, łykających wyświechtane frazesy o niesprawiedliwości dziejowej i wygłaszający pseudonaukowe teorie. Zaś nieopodal wśród szlacheckich grobowców rosną łany marihuany. Wszystko tu jest przerysowane, gorączkowe, komiksowe.

Szczerek pisze jędrnym, soczystym językiem, potoczną polszczyzną (nierzadko jej uliczną odmianą), z łatwością buduje klimat alkoholowo-narkotycznego tripu, przerywanego polsko-ukraińskim dialogiem, świadectwem stereotypów o Mordorze Europy, którego częścią są również i Polacy traktujący wschodnich sąsiadów z sentymentem, mieszanką fascynacji, niechęci i wyższości, nie widzący tego, co Polskę z nimi łączy. „Przyjdzie Mordor…” to książka wyrażająca kontrowersyjną tezę autora o nieuchronnym kryzysie słowiańskości, chociaż cytując jego bohatera sprawa może mieć się zgoła inaczej: „No i tak się porobiło, że zawodowo zacząłem się zajmować ściemnianiem. Łganiem. (…) Opłaca się. Bo nic się lepiej w Polsce nie sprzedaje nic niż Schadenfreude” (s. 99).

Reklamy