Archive for the ‘Wydawnictwa’ Category

img_20160802_171516.jpg„Szopięta”  Ewa Kozyra-Pawlak

Wydawca: Nasza Księgarnia

Rok wydania: 2016

Wiek czytelnika: 1+

Moja ocena: 6/6

 

Urocza historyjka o rodzinie czyściochów.

Jedno zdanie o treści by nie odkryć intrygi z motywem kid(szop)nappingu ;)

Znane z zamiłowania do porządku szopy, tak bardzo poświęciły się sprzątaniu, że nie zauważyły zniknięcia swoich, małych psotników.

Króciutka fabułka napisana bezpośrednim, prostym językiem trafi i do dziecięcej i do dorosłej wyobraźni, przemycając przesłanie, że to co najcenniejsze, to czas spędzony razem, nie obok a wspólna zabawa to późniejsze, piękne wspomnienia.

Historia porwania małych nicponi jest pięknie zilustrowana. Wyraziste, kolorowe postacie uszyte z gałganków są mistrzowsko dopracowane a każdy szczegół tła dopieszczony. Z uśmiechem oglądam kolejne strony, wypatrując humorystycznych nawiązań i drobnych, cieszących oko detali.

Ci mniej cierpliwi, przedkładający oko nad ucho mali czytelnicy,  z pomocą starszych na pewno z ciekawością będą rozpoznawać rozmaite sprzęty domowe, części garderoby i samych bohaterów, odnosząc je do prawdziwych przedmiotów z otoczenia.

Książki Ewy Kozyry-Pawlak wielokrotnie zdobywały wyróżnienia IBBY. Jest  ilustratorką, autorką i tłumaczką. Jej najnowsza książka z pewnością trafi na listę bestsellerów obok prac Iwony Chmielewskiej.

img_20160802_201632.jpg

img_20160802_171341.jpg

 

 

Reklamy

Mam na twym punkcie bzika…

„(…)najbardziej pożądane pragnienie jego serca (…)”

Rowiński T.: Goniąc marzenia. Nowy Świat, 2016, s. 6.

 

Szybki Bill.

„Starzec skierował się ku wyjściu. Nie minęło parę chwil, a już go nie było”.

Tamże s. 12.

 

Na suchego przestwór oceanu.

„Decyzje, które odkładał przez tak długi czas, wypłynęły na powierzchnię jego myśli”.

Tamże s. 13.

 

Sięgaj, gdzie wzrok nie sięga.

„William Smith stał wyprostowany, wpatrując się niewidzącym wzrokiem w dal, delektując się powrotem do życia, które tak kochał”.

Tamże s. 25.

 

Radar.

„David patrzył więc uważnie, jak jego przyjaciel zbliża się w kierunku tej samej dziewczyny (…)”.

Tamże s. 30.

 

Przyssawka.

„(…) odwróciła się do Williama z zamkniętymi oczami i przywarła swoje czoło do jego”.

Tamże s. 31.

 

Nie, to nie był słoń.

„Po kilku minutach szlochania, przerywanego siorbaniem nosem i głośnym wzdychaniem (…)”.

Tamże s. 89.

 

 

 

„Dzieclittell_dziecii Abrahama” Robert Littell 

Wydawca: Noir sur Blanc

Rok wydania: 2016

Moja ocena: 5/6

 

 

 

Dynamiczna, zaskakująco prawdopodobna political fiction.

Czy pokój na Bliskim Wschodzie jest możliwy? Littell, były korespondent zagraniczny Newsweeka z okresu zimnej wojny, znawca tematyki bliskowschodniej, proponuje porywający scenariusz wydarzeń.

Akcję powieści umieścił w nieodległej przyszłości, tuż przed historycznym aktem zawarcia porozumienia pokojowego z podziałem ziem między Izrael a Autonomię Palestyńską. Rozwój wydarzeń relacjonowany jest wielopłaszczyznowo. Autor daje wgląd w zakulisowe działania dyplomacji amerykańskiej sterującej biegiem zdarzeń, nie przebierającej w narzędziach i w partnerach strategii politycznej. Odkrywa też tajne akcje sił specjalnych USA i Izraela. Kluczowe dla rokowań pokojowych stają się losy pewnego, mało znaczącego, ale bardzo medialnego, fundamentalistycznego rabina, nawołującego do zerwania rozmów między Żydami i Arabami. Uprowadzony przez legendarnego ekstremistę islamskiego, którego tożsamości od lat nikt nie jest w stanie ustalić, okazuje się być kluczem do powodzenia pertraktacji. Spotkanie tych dwóch osobowości przyniesie zaskakujący finał. Oczekując na wypełnienie terminu, jaki porywacz wyznaczył władzom Izraela, chcąc wymienić niepokornego rabina na więźniów politycznych, wdają się w dysputę religijną, której efekt doprowadza do zaskakującej puenty.

Elektryzująca, brutalna, szokująca mocnymi obrazami fabuła trzyma w napięciu. Świetnie ukazane drugie dno wydarzeń znanych z czołówek wiadomości telewizyjnych, którymi epatują media ukazując ofiary zamachów, tortur i wojen.

Świat chce porozumienia na Bliskim Wschodzie i powieściowa fabuła dała taką możliwość po mistrzowsku unikając banalnych rozwiązań.

Powieść dla wszystkich ciekawych tego, co za zasłoną oficjalnej, eleganckiej dyplomacji czyli brudna, międzynarodowa gra polityczna.

longmansbo_enklawa

„Enklawa” Ove Løgmansbø

Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie

Rok wydania: 2016

Moja ocena: 4+/6

 

 

 

Pierwodruk rasowego kryminału skandynawskiego w języku polskim. Jakim cudem?

Autor jest pół Polakiem, pół Farerem. Wychował się na Wyspach Owczych i znakomicie posługuje językiem matki, polskim (tu wywiad z autorem https://bookeriada.pl/wywiad-zbrodnia-na-wulkanicznym-archipelagu-rozmowa-z-ove-logmansbo/ ).

Wyspy Owcze. Zamknięta, wyspiarska społeczność. Przestępczość według oficjalnych danych bliska zeru. W kronice policyjnej odnotowywane są co najwyżej zdarzenia takie jak potrącenie owcy. Idylliczne, chociaż surowe krajobrazy. Nuda. Do czasu, gdy sielski spokój burzy tragedia.

Ktoś odnajduje na wodnej farmie ciało zaginionej nastolatki. Lokalna policja zostaje odsunięta od śledztwa a na archipelag przybywa duńska inspektor Katrine Ellegaard, budząc dodatkowe kontrowersje natury politycznej w niechętnej Danii społeczności. W zamkniętej, nieprzychylnej obcym wspólnocie porusza się po omacku. Farerscy funkcjonariusze nie ukrywają pogardy wobec niej, wręcz spowalniają bieg śledztwa. Katherine udaje się jednak przebić przez mur niechęci i znaleźć jedną osobę, która staje się dla niej przewodnikiem i tłumaczem w tym hermetycznym środowisku. To Hallbjørn Olsen, były żołnierz, zabijający alkoholem traumę po misji pokojowej na Bałkanach. Na początku podejrzany, później niezwykle pomocny i coraz bliższy Katherine sprawia, że śledztwo w końcu rusza do przodu i kobieta może zadać kłam zarzutom lokalnych polityków, że sprawę na prowincji ma prowadzić niedoświadczona stażystka. Mężczyzna od kilku lat samotnie wychowuje córkę a właściwie daje jej dach nad głową bo domem zajmuje się nastolatka. Obawiając się, że dziewczyna coś ukrywa, stara się na własną rękę dojść prawdy o zamordowanej licealistce…

Więcej nie napiszę, by nie odkryć fabuły, która naprawdę wciąga a jej puenta zaskakuje.

Ove Løgmansbø znakomicie odmalował hermetyczną społeczność ze wszystkimi jej zaletami i wadami. Szczególnie tymi ostatnimi. To nie tylko wyspiarska właściwość. Małe społeczności nie „piorą brudów” publicznie. Tak jest też i w Vestamnnie, gdzie ulokowana jest akcja powieści.

Intrygujący obraz zbiorowości żyjącej w tytułowej enklawie dopełniony jest szczegółami lokującymi ją w szerszej perspektywie współczesnych realiów kultury mediów społecznościowych, z ich destrukcyjnym wpływem na młodych, powiększającym pokoleniową przepaść.

Udany, budzący apetyt czytelniczy debiut, zwłaszcza, że to tom inaugurujący cykl.

 

 

PapuzaOn„On” Zośka Papużanka

Wydawca: Znak

Rok wydania: 2016

Moja ocena: 5+/6

 

To nie jest lektura dla wszystkich. To znaczy nikomu jej nie zabraniam, ale żeby całkowicie chłonąć tę literacką wersję Polskiej Kroniki Filmowej, trzeba zebrać troszkę życiowego bagażu. Lekkie jeszcze dość te bambetle bo plus minus czterdziestoletnie…

W tle fabuły PRL, ten od połowy lat siedemdziesiątych i po przełomie roku 1989. A na pierwszym planie niełatwy temat. Macierzyństwo i trudna miłość do syna, zatracone nadzieje, szarość, poczucie przegranej.

Podzielona między kilka osób narracja opowiada o życiu Śpika, chłopca który miał być kimś. Takie były marzenia matki. Wszechogarniająca, chociaż pełna zawodów i zwątpień miłość pozwala jej przetrwać lata szkoły syna – klasowej ofiary, oskarżanego o wszelkie możliwe występki klasowego, bezwiednego błazna i nieuka, którego interesują tylko tramwaje. Przezwisko zdobył już w pierwszym dniu szkoły, zgubiony, zasmarkany i powolny. Całkowite zaprzeczenie wyobrażeń rodzicielki, sfrustrowanej i obojętnej mężowi „co robił w hucie”.

To, co najbardziej cenne i interesujące w powieści to niezwykle sugestywnie, z gorzką satyrą oddane realia PRL, ale nie te znane ze świata dorosłych, tylko zza szkolnej ławki. Relaksy, worki na kapcie, Wigry 3 na komunię, korespondencja z dziećmi z zaprzyjaźnionego narodu radzieckiego, Niewolnica Isaura, zmuszający do wymiotów płyn Lugola, zaduch sali gimnastycznej, kartkówki, łabędzie w dzienniku, latanie samopas po szkole…

Te obrazy będące udziałem pamięci dzisiejszych „szpetnych czterdziestoletnich” to celne strzały, odsyłające w tamtą, mimo wszystko kolorową przeszłość.

I chociaż historia życia Śpika, losy jego matki i towarzyszy szkolnej mordęgi są niewesołe, to wielokrotnie przy lekturze na usta powróci nostalgiczny uśmiech.

Mistrzowska, gęsta narracja z elementem surrealizmu, nie pozwoli na chwilę oddechu, wciągnie i znów dotkniesz tamtego czasu czterdziestolatku :)

 

 

 

 

 

szeptuchaSzeptucha” Katarzyna Berenika Miszczuk

Wydawca: W.A.B.

Rok wydania: 2016

Moja ocena: 4+/6

 

Przedstawię się. Mam na imię Jarogniewa.

Albo nie. Gosława. A może Żywia? Sława? Baba Jaga?!

A imię takie jak… Mieszko! Dagome?

Hm.. śmierdzi już historią w szkolnych ławkach… Polanami, Piastami itp. A wiesz co to żerca? Ktoś bardzo głodny? Może zombie?

Dobra…Czas na recenzję.

Katarzyna Berenika Miszczuk jest jedną z polskich autorek, po których książki sięgam z przyjemnością, oczekując atrakcyjnej lektury rozrywkowej. I jak zawsze, nie zawiodłam się na tym nazwisku.

Tak dobrze nie czytać już o amerykańskich wampirach grasujących w szkołach, internatach czy nocnych klubach. Przyszedł czas na szeptuchy, płanetników, rusałki, wąpierze, prasłowiańskie bóstwa i klątwy.

Głowna bohaterka, Gosia jest u progu medycznej kariery, kończy studia, ale aby zdobyć tytuł lekarza musi odbyć praktyki u wiejskiej, mądrej babki – zielarki lub jak kto woli, czarownicy. Co to za uniwersytet, który serwuje niekonwencjonalną medycynę? A polski,   w dwudziestym pierwszym wieku. W kraju, który w dziesiątym stuleciu wcale nie stał się przedmurzem chrześcijaństwa a pozostał przy lokalnych wierzeniach. W kraju, który nie kopiuje kulturowo zachodu a sam jest dla niego wzorem. Walentynki? Co to? Nuda. Noc Kupały, to jest to!

Katarzyna Miszczuk pełnymi garściami czerpie ze słowiańskiej mitologii i piastowskiej Polski i zręcznie mieszając legendy i fakty, tworzy zajmująca fabułę z żywa akcją, humorem i wątkiem romansowym. Kwiat paproci, ubożęta, wąpierz na usługach mrocznego bóstwa, przekonana o swojej nieomylności, odbębniająca praktyki miastowa panicznie obawiająca się robactwa i… tak, tak – Mieszko I, tworzą zaskakujący i bardzo przyjemny, fantastyczny obrazek.

Czekam na tom drugi.

;) Po długiej nieobecności zapraszam do lektury nadesłanych, natchnionych cytatów. Dziś okulistycznie, laryngologicznie.

„Patrzyła na mnie swoim pięknym, ufnym uśmiechem”.
Laume Ch.: Ostatnia miłość Edith Piaff.  Marginesy, 2014, s. 138.

„Przez parę minut Edma pożerała matkę oczami”.
Montepin Xavier de.: Lekarz obłąkanych. Damidos, 2015, s. 211.