Archive for the ‘potęga natury’ Category

Ostre  spojrzenie…

„Jacek Zaremba opuścił oczy i wbił je w czubki własnych butów, bo coraz bardziej było mu nieswojo, że słucha wyznań starego szlachcica i zastanawiał się, czy sam Lizęga swej szczerości nie będzie niedługo żałować lub się wstydzić”.
Piekara J.: Szubienicznik: falsum et verum. Wydaw. Otwarte, 2014, s. 57.

Rączka, nóżka… Cytując klasyka: „Panu to ja mogę nogę podać”.

„W uścisku węża postać dzika zniekształca się. Jego sierść cofa się pod skórę. Pysk wygina się do wewnątrz i wygładza się, z przednich łap wykształcają się nogi”.

Meyer K.: Przebudzenie Arkadii. Media Rodzina, 2013, s. 428.

W cyklu okulistycznym…

„Wciąż jechał obok niej i za każdym razem, kiedy na nią spoglądał, jego oczy śmiały się zimno i głucho bez jakiejkolwiek litości”.

Meyer K.: Przebudzenie Arkadii. Media Rodzina, 2013, s. 248.

A może się przesłyszała?

„Była już blisko drzwi wejściowych, gdy nagle usłyszała, że ktoś chwyta ja za ramię”.

Czarkowska I.: Szarlotka pachnąca marzeniami. BIS, 2013, s. 127.

Czapeczka…

„Orzeł, który nosił na czapce, dawał nam psychologiczne bezpieczeństwo”.

Rutkowski K., Pyzia K.: Detektyw Rutkowski. Helion, 2013, s. 18.

W cyklu „Przecinki ratują życie”…

„W tym czasie zza rogu napici młodzi ludzie krzyczą”.

Tamże s. 32.

Przesolone.

„Stanowią sól ziemi biura „Rutkowski”.

Tamże s. 54.

Poetycko.

„Tego dnia myśli o zaczynaniu nie kalała nieodwracalność kresu, obietnica łypała wymownie spod wszystkich nieuchronności istnienia”.

Isakiewicz E.: Kaprys :(przy)powieść o mężczyźnie i kobiecie. Sic!, 2013, s. 22.

„ciepła kobiecość turlała się w przestworzach, niby piłka po ulicznym bruku”.

Tamże s. 32. 

„do dachowego okna przylepiał się, rażąc jarmarcznym blaskiem, sterany własnymi sztuczkami kosmos”.

Tamże s. 218.

A gdyby założyła kolczyki? No i co z niskimi brunetkami?

„Była wysoką niebrzydką blondynką, choć nie miała na sobie żadnych ozdób”.

Augustyn M.: Wład Drakula. Bellona, 2012, s. 77.

Przejedzone listowie wypluwa!

„Powietrze spłynęło krwią” […] Las zaczął wyrzucać z siebie Mołdawian, którzy spieszyli wesprzeć linie swego wojewody. Polacy zobaczyli, że las pożarł pół ich armii. Teraz mogli zostać otoczeni”.

Augustyn M.: Wład Drakula. Bellona, 2012, s. 75.