Archiwum dla Kwiecień, 2016

Mam na twym punkcie bzika…

„(…)najbardziej pożądane pragnienie jego serca (…)”

Rowiński T.: Goniąc marzenia. Nowy Świat, 2016, s. 6.

 

Szybki Bill.

„Starzec skierował się ku wyjściu. Nie minęło parę chwil, a już go nie było”.

Tamże s. 12.

 

Na suchego przestwór oceanu.

„Decyzje, które odkładał przez tak długi czas, wypłynęły na powierzchnię jego myśli”.

Tamże s. 13.

 

Sięgaj, gdzie wzrok nie sięga.

„William Smith stał wyprostowany, wpatrując się niewidzącym wzrokiem w dal, delektując się powrotem do życia, które tak kochał”.

Tamże s. 25.

 

Radar.

„David patrzył więc uważnie, jak jego przyjaciel zbliża się w kierunku tej samej dziewczyny (…)”.

Tamże s. 30.

 

Przyssawka.

„(…) odwróciła się do Williama z zamkniętymi oczami i przywarła swoje czoło do jego”.

Tamże s. 31.

 

Nie, to nie był słoń.

„Po kilku minutach szlochania, przerywanego siorbaniem nosem i głośnym wzdychaniem (…)”.

Tamże s. 89.

 

 

 

„Dzieclittell_dziecii Abrahama” Robert Littell 

Wydawca: Noir sur Blanc

Rok wydania: 2016

Moja ocena: 5/6

 

 

 

Dynamiczna, zaskakująco prawdopodobna political fiction.

Czy pokój na Bliskim Wschodzie jest możliwy? Littell, były korespondent zagraniczny Newsweeka z okresu zimnej wojny, znawca tematyki bliskowschodniej, proponuje porywający scenariusz wydarzeń.

Akcję powieści umieścił w nieodległej przyszłości, tuż przed historycznym aktem zawarcia porozumienia pokojowego z podziałem ziem między Izrael a Autonomię Palestyńską. Rozwój wydarzeń relacjonowany jest wielopłaszczyznowo. Autor daje wgląd w zakulisowe działania dyplomacji amerykańskiej sterującej biegiem zdarzeń, nie przebierającej w narzędziach i w partnerach strategii politycznej. Odkrywa też tajne akcje sił specjalnych USA i Izraela. Kluczowe dla rokowań pokojowych stają się losy pewnego, mało znaczącego, ale bardzo medialnego, fundamentalistycznego rabina, nawołującego do zerwania rozmów między Żydami i Arabami. Uprowadzony przez legendarnego ekstremistę islamskiego, którego tożsamości od lat nikt nie jest w stanie ustalić, okazuje się być kluczem do powodzenia pertraktacji. Spotkanie tych dwóch osobowości przyniesie zaskakujący finał. Oczekując na wypełnienie terminu, jaki porywacz wyznaczył władzom Izraela, chcąc wymienić niepokornego rabina na więźniów politycznych, wdają się w dysputę religijną, której efekt doprowadza do zaskakującej puenty.

Elektryzująca, brutalna, szokująca mocnymi obrazami fabuła trzyma w napięciu. Świetnie ukazane drugie dno wydarzeń znanych z czołówek wiadomości telewizyjnych, którymi epatują media ukazując ofiary zamachów, tortur i wojen.

Świat chce porozumienia na Bliskim Wschodzie i powieściowa fabuła dała taką możliwość po mistrzowsku unikając banalnych rozwiązań.

Powieść dla wszystkich ciekawych tego, co za zasłoną oficjalnej, eleganckiej dyplomacji czyli brudna, międzynarodowa gra polityczna.

longmansbo_enklawa

„Enklawa” Ove Løgmansbø

Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie

Rok wydania: 2016

Moja ocena: 4+/6

 

 

 

Pierwodruk rasowego kryminału skandynawskiego w języku polskim. Jakim cudem?

Autor jest pół Polakiem, pół Farerem. Wychował się na Wyspach Owczych i znakomicie posługuje językiem matki, polskim (tu wywiad z autorem https://bookeriada.pl/wywiad-zbrodnia-na-wulkanicznym-archipelagu-rozmowa-z-ove-logmansbo/ ).

Wyspy Owcze. Zamknięta, wyspiarska społeczność. Przestępczość według oficjalnych danych bliska zeru. W kronice policyjnej odnotowywane są co najwyżej zdarzenia takie jak potrącenie owcy. Idylliczne, chociaż surowe krajobrazy. Nuda. Do czasu, gdy sielski spokój burzy tragedia.

Ktoś odnajduje na wodnej farmie ciało zaginionej nastolatki. Lokalna policja zostaje odsunięta od śledztwa a na archipelag przybywa duńska inspektor Katrine Ellegaard, budząc dodatkowe kontrowersje natury politycznej w niechętnej Danii społeczności. W zamkniętej, nieprzychylnej obcym wspólnocie porusza się po omacku. Farerscy funkcjonariusze nie ukrywają pogardy wobec niej, wręcz spowalniają bieg śledztwa. Katherine udaje się jednak przebić przez mur niechęci i znaleźć jedną osobę, która staje się dla niej przewodnikiem i tłumaczem w tym hermetycznym środowisku. To Hallbjørn Olsen, były żołnierz, zabijający alkoholem traumę po misji pokojowej na Bałkanach. Na początku podejrzany, później niezwykle pomocny i coraz bliższy Katherine sprawia, że śledztwo w końcu rusza do przodu i kobieta może zadać kłam zarzutom lokalnych polityków, że sprawę na prowincji ma prowadzić niedoświadczona stażystka. Mężczyzna od kilku lat samotnie wychowuje córkę a właściwie daje jej dach nad głową bo domem zajmuje się nastolatka. Obawiając się, że dziewczyna coś ukrywa, stara się na własną rękę dojść prawdy o zamordowanej licealistce…

Więcej nie napiszę, by nie odkryć fabuły, która naprawdę wciąga a jej puenta zaskakuje.

Ove Løgmansbø znakomicie odmalował hermetyczną społeczność ze wszystkimi jej zaletami i wadami. Szczególnie tymi ostatnimi. To nie tylko wyspiarska właściwość. Małe społeczności nie „piorą brudów” publicznie. Tak jest też i w Vestamnnie, gdzie ulokowana jest akcja powieści.

Intrygujący obraz zbiorowości żyjącej w tytułowej enklawie dopełniony jest szczegółami lokującymi ją w szerszej perspektywie współczesnych realiów kultury mediów społecznościowych, z ich destrukcyjnym wpływem na młodych, powiększającym pokoleniową przepaść.

Udany, budzący apetyt czytelniczy debiut, zwłaszcza, że to tom inaugurujący cykl.