Archiwum dla Marzec, 2013

Bez komentarza…

„Słowa tańczące na tacy jego fantazji”.

Koll T.: Camino. Poligraf, 2013, s. 8.

„To miejsce ziało dużym niepokojem (…)”.

Tamże s. 113.

„jego myśli powędrowały na stację benzynową i przytuliły się do kasjerki”.

Tamże s. 165.

„o egzystencji Louisa zorientował się dopiero, gdy go zobaczył”.

Tamże s.129.

„Don Sui pławił się widokiem Pepina związanego sznurami”.

Tamże s. 315.

Reklamy

Książkozaur cytuje, a ja dziękuję za pomoc :)

„Dostrzegłam (…) stojący ukośnie, z racji swego kulawego na jedną nogę kalectwa, fotel”.

Drzewiecka A.: Ciotki. Wydawnictwo M, 2012, s. 134.

„Syn zarządcy sierocińca” Adam Johnson, tł. Grażyna Smosna.

syn_zarzadcy_sierocincaWydawca: Świat Książki.

Rok wydania: 2013.

Moja ocena: 6/6

Adam Johnson to amerykański pisarz, znany przede wszystkim z krótkich form prozatorskich. Ma w dorobku zaledwie dwie powieści, a poznanie jednej z nich umożliwił polskim czytelnikom Świat Książki. Mam nadzieję, że wyda także jego pozostałe utwory. „Syn zarządcy sierocińca” to znakomicie napisana historia i co ważne, świetnie przetłumaczona powieść. Ciekawi mnie, jak odbierają ją czytelnicy, którzy na własnej skórze odczuli, jak to jest żyć pod rządami reżimu, a jak ci urodzeni po roku 1989. Wydaje mi się, że tę lekturę docenią przede wszystkim starsi.

To chyba pierwsza powieść w mojej, czytelniczej karierze opisująca realia życia w Korei Północnej. Dotychczas tematyka dalekowschodnia znana mi była przede wszystkim z książek Amelie Nothomb, ale ta lektura ma zupełnie inny ciężar gatunkowy.

Chciałoby się napisać, że jej bohaterem jest tytułowy chłopak z sierocińca, któremu los a może jeden z umundurowanych panów życia i śmierci daje szansę. Na co? Na karierę? Dostatek? Realizację marzenia o miłości? A może czyjegoś planu? Ta powieść ma wielu bohaterów. Na pierwszy rzut oka negatywnych. W tym schizofrenicznym, powieściowym świecie nie ma prawie nikogo, o kim można by powiedzieć, że jest do gruntu zły. Oczywiście oprócz głównego demiurga i może mężczyzny, który paradoksalnie umożliwił bohaterowi, chłopakowi z sierocińca dotarcie do wymarzonej kobiety – jego fatum. Kim jest? Sierotą z obozu pracy, szczurem tunelowym szkolonym do walki w ciemności, oficerem wywiadu, porywaczem japońskich cywili, mężem i ojcem rodziny, zdrajcą państwa i bohaterem narodowym. Okazuje się, że te dwa ostatnie miana wcale się nie wykluczają…

Adam Johnson sprawił, że uwierzyłam w przedstawiony przez niego świat. Uważam, że jeśli się pomylił, to niewiele minął się z prawdą. Zresztą brak obiektywnych źródeł, które opisałyby życie w kraju Kim Ir Sena.

Powieść dzieli się na dwie części. Pierwsza to utrzymana w tradycyjnej konwencji historia syna zarządcy sierocińca. W drugiej pojawia się narracja w stylu radiowej, propagandowej pogadanki, relacjonująca jego losy jako zdrajcy, amerykańskiego pachołka, który okazuje się w karkołomny, ale nie niemożliwy dla komunistycznej tuby sposób, obrońcą i wiernym synem Korei Północnej. Ten zabieg przedstawiający bohatera z dystansu i w relacji do pozostałych postaci dramatu dodatkowo uwypukla terror, fanatyzm i schizofreniczny charakter systemu, zmuszającego rodziców i małżonków do podejrzewania się nawzajem o szpiegostwo i donosicielstwo.

W powieści nie brak drastycznych scen, ilustrujących brutalność systemu i do bólu realistycznych. Głód, obozy pracy, śmierć z wycieńczenia przyspieszana przez upust krwi dla „potrzebujących w Pjongjangu”, porwania kobiet, zastępczy rodzice, małżonkowie przydzielani przez partię, inwigilacja, tortury – te obrazy nasuwają się na myśl, gdy wspomina się lekturę „Syna zarządcy sierocińca”. A może to tylko opowieść o miłości w trudnych czasach? O walce o ukochaną, nawet za cenę życia? O tym, że nawet misterny, przygotowany z wyrachowaniem plan zburzy uczucie? A może o walce z bezlitosnym systemem, złamaniu pieczołowicie układanego światopoglądu, w myśl którego Korea Północna to zbawiciel świata i ludów udręczonych przez krwiożerczych kapitalistów?

Powieść mimo ciężkiej tematyki, napisana jest potoczyście i nie sposób się od niej oderwać. Zostaje w pamięci na długo.

Ps. Tak, wiem. Bój ze składem tekstu przegrany ;). Szablon wordpress wygrał.

Takie tam pogaduszki z przełomu XV i XVI wieku. To się nazywa antycypacja ;). Cytaty zostały sprezentowane przez zaprzyjaźnioną czytelniczkę.

„Myślisz, że podziała na mnie jak z wolna rozwijający się wirus?” – pyta Cesare Borgia, immunolog sprzed wieków.
Scarsbrook M. G.: Pamiętniki Lukrecji Borgii. Bellona, 2013, s. 85.

„było tak żrące, że o mało nie wypaliło mi szkliwa na zębach” – tym stwierdzeniem dzieli się z nami Lukrecja Borgia, patronka stomatologii.
Scarsbrook M. G.: Pamiętniki Lukrecji Borgii. Bellona, 2013, 224.

„na poziomie abstrakcyjnym moja teoria jest prawdziwa” – to Machiavelli.
Scarsbrook M. G.: Pamiętniki Lukrecji Borgii. Bellona, 2013, s. 238.

„minęło trzydzieści sekund” – ocenia Lukrecja, bogaczka. Na pewno miała złoty sikor!
Scarsbrook M. G.: Pamiętniki Lukrecji Borgii. Bellona, 2013,s. 289.

Opowieści dziwnej treści, czyli historie ułożone z cytatów…

udział wzięli:

Augustyn M.: Wład Drakula. Bellona, 2012.

Harkness D.: Czarownica. Amber, 2011.

Jackson V.: Osiemdziesiąt Dni Żółtych, Amber, 1012.

Leśniak P.: Równowaga. Zysk i Ska, 2012.

Norowska J.: Wspomnienia wampira: przeznaczenie. Warszawska Firma Wydawnicza, 2012.

Trojanowska E.: Sekrety Adama, G+J Polska, 2012.

Prezent od miłej czytelniczki, Małgorzaty Rubin-Bedra.

Cytat z pochodzi  powieści o poważnej tematyce. Niestety jej styl odstręcza…

„Stoję napięta, czekając wewnątrz siebie na werdykt jego stóp, choć dobrze wiem, że to nastąpi znacznie później, po herbatce z ciasteczkiem.”

 Czepiel E.: Jasne błękitne okna. Muza, 2006, s. 7.